czy warto iść na studia
rozkminy,  studia

Nie idź na studia.

Możecie uznać mnie za freaka, ale już jako dziecko wiedziałam, że będę inżynierem. W liceum zajarałam się kierunkiem Automaty i Robotyka. Zawiozłam papiery na Politechnikę Wrocławską, a 2 tygodnie później zaczęłam przygodę z autostopem. Gdybym wyruszyła w podróż chociaż miesiąc wcześniej, pewnie nigdy w życiu nie policzyłabym żadnej całki i siedziałabym teraz gdzieś na mongolskich stepach. W końcu mało to osób robi gap year?

Najlepiej taki, który nigdy się nie kończy.

Trochę inaczej
Tak, to prawda. Studiuję i pracuję (teraz już tylko dorywczo), mimo że pewnie wszyscy patrząc na bloga mają takie wyobrażenie, jakbym miała wieczne wakacje. Nad moim łóżkiem wisi kolekcja zdjęć z autostopowych wyjazdów i wzór na równanie oscylacyjne. W otwartych zakładkach w przeglądarce przeplatają się internetowe przewodniki po Azji i algorytmy w C++. Czy da się pogodzić naukę i częste wyjazdy? Ciężko mi określić, jak bardzo mi to wychodzi, ale biorąc pod uwagę fakt że nie wyrzucili mnie jeszcze z uczelni i dają mi nawet stypendia – chyba się da.

Przy okazji tego wpisu chciałabym rozwiać wątpliwości i zdementować plotki, jakobym rzuciła studia. Byłoby brakiem szacunku do własnego czasu, gdybym 2 miesiące przed obroną inżynierki zrezygnowała z czegoś, na co poświęciłam 3 lata życia.

Na święta nie wrócę!

Kiedy podróżować, gdy studiuje się na dość wymagającym kierunku? Może to zabrzmi banalnie, ale: jak się bardzo czegoś chce, to czas zawsze się znajdzie. Na przykład taka Wielkanoc – jak się uprzesz, to i tydzień wolnego wyciśniesz! Wszystkich Świętych, 11. listopada, później przerwa świąteczna aż do Trzech Króli. Weekend majowy. Boże ciało – wolne od środy po południu do niedzieli. Ferie zimowe. 15 sierpnia. Nie wiem, nie znam chyba więcej świąt, ale polecam przekartkować kalendarz. Widzisz? Tu sobie zrobisz długi weekend, tam raz opuścisz zajęcia. To nie jest tak, że trzeba zawalać semestr, wręcz przeciwnie. Trzeba się spiąć.

Czasem żeby móc wyjechać, koczowałam tydzień wcześniej na uczelni i chodziłam na wszystkie zajęcia innych grup czy konsultacje, tłumacząc się prowadzącym, jak bardzo zależy mi na tygodniu wolnego. To wszystko naprawdę da się zorganizować.

Najpierw zrób, później pomyśl
Są też metody bardziej ryzykowne. Lecąc zimą do Maroka postanowiłam najpierw kupić bilet, a później się zastanawiać, czy będę mogła wyjechać. Idąc na kolokwium z przetwarzania sygnałów wiedziałam, że jeśli nie zdam w terminie zerowym, nigdzie nie polecę. Nażarłam się kilograma stresu, śliwek w czekoladzie, zamknęłam się na 3 dni w pokoju. I zdałam.

Sama uznałam, że presja podziała motywująco. Pewnie gdybym jej nie czuła, poprawiałabym ten egzamin przez cały luty.

Zaliczając wszystko w zerowych terminach, można zyskać miesiąc wolnego!

A po co to, na co to
Studia chciałam rzucić już jakieś 9283726188 razy. Dlaczego ich nie przerwałam? Po pierwsze, jakiś głos rozsądku nakazywał mi wytrwać do inżyniera i dopiero wtedy realizować swoje pasje. Żebym miała jakiś plan B, gdybym naprawdę nie została podróżniczką na pełen etat i musiała kiedyś wrócić do normalnego życia i pracy. O dziwo, polubiłam to co robię.

Po drugie, prawie zawsze udaje mi się dostać stypendium. Naprawdę polubiłam to, co robię…

Nie idź n…
nie!!! Właśnie że idź, idź na studia! Znam kilku takich, którzy zrobili sobie gap year i tak im już zostało. Znam kilku takich, którzy mówili, że w życiu sobie poradzą i jakoś to będzie. Są raczej menelami z pięknymi wspomnieniami i absolutnym brakiem pomysłu na przyszłość.

Studia to nie jest czas stracony. Studia to wiedza – nawet jeśli w tym momencie dla Ciebie jest bezużyteczna, a dyplom 'to tylko papier’, to te z pozoru niepotrzebne rzeczy są dożywotnim zabezpieczeniem. Bo warto mieć fach w ręku. Warto mieć alternatywę. Każde studia czegoś uczą. Wszystko zależy od nastawienia. A pasja?

Jeśli coś jest prawdziwą pasją na której Ci zależy, to zawsze znajdziesz na to czas.