Stambuł wita nas alarmem bombowym. (część 3)
Zniecierpliwieni brakiem naszego kierowcy ruszamy szukać Burhana. Wtedy na stole pojawiają się już trzecia porcja czaju (najlepszy, bo darmowy!) – zostajemy jeszcze chwilę i zostawiamy wszystkie drobniaki w kilku walutach, jakie mamy przy sobie. Nareszcie jest piękna pogoda! Zdejmuję płaszcz…
O tym, jak przemyciliśmy Michała do Bułgarii. (część 2)
Pierwszy wieczór, marzniemy na stacji benzynowej za rumuńską granicą i czekamy na Burhana, który przepadł nie wiadomo gdzie. W końcu dzwoni do nas i spotykamy się na parkingu, na którym dzisiaj robimy 9-godzinną pauzę. Dodatkowo dowiaduję się, że jesteśmy już…
Tam gdzie kończy się szaleństwo, a zaczyna głupota – zimą do Turcji. (część 1)
Słowem wstępu. Już pierwszego dnia wiedziałam, od czego zacznę tę relację. Stojąc w przemokniętych kozakach w deszczu i śniegu zastanawiałam się, czy w ogóle dojedziemy dalej, niż do jakiegoś odludzia w słowackich górach. Zimą to się siedzi w domu! Nic…