Izola w 40 zdjęciach i nocleg z widokiem na morze. (część 5)


Izola jako nadmorska wioska, w której znaleźliśmy się zupełnie przez przypadek. Przyjemna, choć za dużo do roboty w niej nie ma. Na szczęście nie jest zbyt okupowana przez turystów i mogę polecić ją, jeśli ktoś będzie chciał spędzić dzień w spokojnym, uroczym miejscu.

Nie, wcale nie nauczyłam się robić zdjęć. Moje nadal są takie same - chodzę z aparatem i fotografuję co się nawinie. Zupełnie jak chiński turysta. A te ładne zdjęcia są Kuby Golewskiego.

Ostatnio skończyliśmy na zostawieniu plecaków w lodziarni. Cofnijmy się jednak na chwilę do sceny 'spacerkiem do centrum'. Betonowe plaże nie są zbyt atrakcyjne, choć i tak te wyglądają sto razy lepiej niż chorwackie.

Zjeżdżalnia jako jedna z głównych atrakcji Izoli. Nie miałam przyjemności jej przetestować, ale raczej została jej tylko funkcja dekoracyjna. Choć jej wartość estetyczna jest porównywalna do 'wesołego' miasteczka z poprzedniego wpisu.

Jachty, łódki, cokolwiek! Skoro nie jedziemy do Piranu autostopem przez korki, to może jachtostop?
(jestem wielką fanką fotografowania prania...)
Spokojnie! Nie ma nic wspólnego z Amareną z Biedronki. To słowo po włosku oznacza po prostu wiśnię.
Na bogato. Choć lody na obiad mnie nie satysfakcjonują...
...ale po opierdzieleniu kebaba za 3 euro, buzia mi się śmiała do następnego posiłku.
Powiedzmy, że centrum.
Nie wpadł. :<
Gdzie by tu zaparkować hulajnogę? Oczywiście musiałam rzucić jakiś głupi komentarz i zorientować się po chwili, że to Polacy.
Posterunek policji rodem z gta.
Jedynym miejscem, gdzie udało nam się znaleźć piwo, była stacja benzynowa (dlatego warto od razu kupić sześciopak). Ceny porażające, podobnie jak smak. Za puszkę 4,9% zapłacimy 1,75 euro, natomiast za 3,1% - 1,29 euro.
Dziwny pomnik I.
(dziwny...) pomnik II.
[dziwnych pomników było więcej, ale nie chcę tu publikować pornografii]
A tak się uczę na kolokwia.
Mają wiecznie okupowane przez dzieci place zabaw...
...i palmy w doniczkach,
scenę. Szkoda, że nie mają koncertów.
A na kolację pizza za 0,6 euro kawałek iii...

BUREK! Najlepsza rzecz na świecie, to znaczy na Bałkanach. Choć niedawno dowiedziałam się, że jego ojczyzną jest Turcja.

Dlaczego burki są najlepsze na świecie? Bo to ciasto francuskie z mięsem lub ze słonym serem. Kto był w tamtych rejonach i nie jadł burka, ten nie wie, co to życie.


Mimo że dzień był upalny, woda zaskakuje mnie temperaturą. No ale co to za pobyt nad morzem bez kąpieli? Nieśmiało zanurzam łydki, natomiast Kuba idzie na całość. Woda w Słowenii jest strasznie słona i SZCZYPIE (a może to z moimi nogami było coś nie tak?). Z tego też powodu szybko zwijamy się szukać noclegu. Mimo ostrzeżeń pana z lodziarni ryzykujemy i rozbijamy namiot w parku, mając widok na cudowne morze i grupki pijanych nastolatków.

Prześlij komentarz

.