Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Azji - część pierwsza.

Stało się! Cierpliwie próbowałam czekać na tanie loty i last minute do Azji za 199zł, ale nie wytrzymałam. Absolutny brak motywacji do nauki przed obroną zaowocował pomysłem kupna biletu w jedną stronę na za 2 tygodnie.

Czekałam na ten moment 3 lata. Panie i Panowie, 11 lutego 2016 roku wyruszam w podróż życia. Mam już swój 'one way ticket' i ekscytuje mnie to tak samo, jak przeraża.

1. Dlaczego tam?
Zacznijmy od tego, że to przygoda życia. Moje największe marzenie, z którego napiszę książkę. Poświęciłam mu właściwie wszystko, co miałam (i to raczej smutna historia). Zaczęło się od wpisu Zawód: podróżniczka. Wietnam. Ten wyjazd stał na samej górze w mojej liście priorytetów i co z tego, że przez niego posypało się wszystko niżej - tak to jest jak ktoś jest uparty i coś sobie ubzdura. Skoro wymyśliłam sobie, że po skończeniu studiów inżynierskich jadę w świat i to tak na poważnie, to tak zrobię.

I żeby było jasne: nie chcę tam jechać, żeby zwiedzać. Chcę wczuć się w trochę inną rolę i pozwolić sobie przesiąknąć nieznaną kulturą, mową, smakami, kolorami. Nie chcę patrzeć na teatrzyk dla turystów i widzieć tylko to, co ładne i według przewodników 'warte zobaczenia'. Prawdopodobnie zaraz po aklimatyzacji ucieknę na wietnamską wieś by spróbować survivalu, ugotować zupę z mrówek i porozmawiać z lokalsami w języku którego nie znam o życiu, śmierci i polityce.
Ale po kolei. Skoro mam samolot, to i mam jakiś wstępny plan. Co z tego, że tak szybko się urywa i pewnie życie poniesie mnie w zupełnie innym kierunku. Najogólniej:

Do Tajlandii jadę po to, żeby się najeść za 3zł.
W Kambodży można za 100$ strzelić z bazooki do krowy (ale nie wiem, czy to dobry pomysł).
W Laosie wypożyczam skuter (choć tak naprawdę nie jestem do końca przekonana, czy w ogóle chcę tam jechać).

Ale najważniejszy jest Wietnam.

Wietnam wymyśliłam sobie dobrych kilka lat temu, kiedy jako gówniarz oglądałam w TV film. Uznałam wtedy, że to byłoby całkiem obłędne jechać tak do jakiegoś egzotycznego kraju, w którym ludzie są niżsi ode mnie, dziwnie mówią i mają śmieszne oczy, a do tego jest ich tak dużo. I ta roślinność. Nie chcielibyście się zgubić w wietnamskim buszu? Zbudować szałasu z bambusa? Rozbić namiotu przy polu ryżowym?

Szybka powtórka z mapy dla leniwych.

Film który mnie natchnął miał tytuł 'Pluton'. Tak, to ten o wojnie w Wietnamie, w którym jest dużo krwi, każdy do siebie strzela i wszystko płonie. Nie pytajcie, co miałam w głowie jako dziecko i dlaczego mnie to zainspirowało.


Mam jeszcze kilka pomysłów na kraje dookoła, ale jeszcze Wam ich nie zdradzę. Musi być jakiś element zaskoczenia.


2. Powrót.
Powrót, to znaczy jego brak. Mam za dużo pomysłów na dalsze losy wyprawy, żeby móc jasno określić, kiedy będę chciała wracać. Może nie wrócę? Może wrócę za pięć lat i pojadę prosto na Kolosy opowiedzieć o swojej wyprawie? A może wrócę po dwóch miesiącach bo okaże się, że jestem mięczakiem i stęskniłam się za domem?

Może wrócę stopem, może na rowerze. Może tanimi liniami. Chyba najlepsze przygody powstają wtedy, kiedy sami za bardzo nie wiemy, co nas czeka.



3. Lot.
O kosztach opowiem Wam następnym razem. Póki co zdradzę tylko, że o bilecie do Azji myślałam od bardzo dawna i właściwie im bliżej obrony inżynierki (czyli początku wyjazdu), tym bardziej przeszkadzało mi, że jeszcze nie wiem, kiedy lecę. Planowałam upolować last minute do Bangkoku lub Sajgonu, bo to ostatnio modne i takie promocje bywały nawet za 199zł. Jak znam życie, zaraz rzucą coś takiego i będę się zastanawiać, dlaczego przepłaciłam zamiast poczekać.

Albo nie. Nie będę się zastanawiać. Tydzień temu, siedząc nad porozrzucanymi notatkami do obrony, ni stąd, ni zowąd uznałam, że jak nie kupię zaraz biletu, to zwariuję. Przyszła ostatnia rata stypendium, więc mając na koncie kilka stówek, postanowiłam wybrać lot Ukrainian Airlines przez Kijów (najtańsza opcja chyba). Termin 11.02 jest dość ryzykowny, bo jakby nie patrzeć to za 2 tygodnie - a ja ani nic nie ogarnęłam na wyjazd, ani się nie obroniłam. Ani nawet się nie nauczyłam!

Z czystym sercem mogę przyznać, że nie żałuję, że kupiłam bilet teraz. Spieszyło mi się, bo nie mogę się doczekać. Spieszyło mi się, bo nie chciałam sytuacji, kiedy czekam na super promocję a później się okazuje, że wcale tanich biletów nie rzucili. A przede wszystkim: lecąc w pierwszej połowie lutego mam pewność, że zdążę zobaczyć kilka kosmicznych rzeczy przed porą deszczową, co jest dla mnie bardzo istotne.

I chociaż ten bilet jest gówniany, bo UA podobno mają samoloty, z których sypie się rdza, a w Kijowie panuje H1N1 - nie szkodzi. Ja jestem zadowolona, bo zrobiłam po swojemu.

Remake zdjęcia z biletem, czyli od czego zaczęłam kompletowanie ekwipunku.

(Swoją drogą, świetne masz wyczucie Rogalewicz! Lot powrotny z Islandii miałaś akurat wtedy, kiedy wybuchał wulkan. Powrót z Majorki - gdy były strajki i anulowali lot. A dosłownie 10 godzin po zakupie biletu do Tajlandii podano informacje, że w Kijowie ludzie giną na świńską grypę, a w Tajlandii ryzyko zachorowania na dengę wzrosło czterokrotnie...).

6 komentarze

Wow, wow, wow! Niesamowita przygoda przed Tobą, dziewczyno! Trasa wygląda rewelacyjnie, choć ten Wietnam jest na pewno najważniejszy i mam nadzieję, że się nim nie zawiedziesz. Twoją książkę oczywiście chętnie przeczytam :) Wyczucie masz faktycznie niezłe :D Ja się wybrałam do Paryża kilka dni po zamachu, więc też było dość gorąco...
W sumie to mam do Ciebie pytanie :D Wiem, że nie jedziesz tam typowo turystycznie, ale może będzie możliwość otrzymania od Ciebie kartki z Kambodży i z Laosu (gdybyś jednak się tam kiedyś wybrała)? Oczywiście pieniądze prześlę na konto, żeby nie było problemów z kartkami, znaczkami itd. :)
Pozdrawiam i już teraz życzę powodzenia i na obronie, i w Azji! :)

Reply

Dziękuję! Wyślij mi dane do kartki na Fb, mam nadzieję, że o niej nie zapomnę. ;)

Reply

Hej Emilio, może to wina późnej już pory, ale czytając Twój blog, wpis po wpisie, mam dziwne wrażenie, jakby siedziała w mojej głowie, albo ewentualnie ja w Twojej. Po prostu to wszystko, co piszesz i jak piszesz brzmi jak moje własne przemyślenia. Gratuluję Ci odwagi, zazdroszczę wyjazdu i bardzo mocno trzymam kciuki, żeby Twoich marzeń nie zniweczyły żadne zewnętrzne czynniki i żebyś wróciła tutaj kiedyś cała i zdrowa, żebym mógł wszystkim polecać tą Twoją książkę, kiedy już będzie na półkach (bo będzie!). Nawiasem mówiąc, też planuję taką podróż jak Ty, będę wdzięczny za wszelkie info z podróży. Trzymaj się i bądź szczęśliwa! ;) Powodzenia.

Reply

czekamy na relacje z podróży ! :)

Reply

Po pierwsze gratuluję odwagi! samotna podróż autostopem po Wietnamie to na pewno coś za co można podziwiać!
Wietnam jest przepiękny, historia kraju widoczna jest przede wszystkim w Sajgonie i okolicach (muzea, tunele, wystawy). Jeśli chodzi o Laos to nie zastanawiaj się ani chwili - jedź! jest pięknie, zielono, wiejsko, a autostop działa znakomicie! skuterem przemierzyliśmy cały Bolaven i jest to naprawdę cudowne przeżycie :)

trzymam kciuki za wyprawę i zapraszam do nas: www.swiatwedlugrostkow.pl :)

Reply

Hahaha, rozwaliłaś mnie tym: "W Kambodży można za 100$ strzelić z bazooki do krowy" :D.

PS. No ciekawy jestem jak Ci się uda trip do Wietnamu. Czekam na relacje ;).

Reply

Prześlij komentarz

.