Miliony ładnych obrazków paryskich.


Podczas jesiennego wypadu do stolicy Francji zrobiłam 7 zdjęć. Tak, dokładnie 7, z czego 3 są takie same.

Podróżowanie z fotografem ma więc mnóstwo zalet - nie musiałam co chwilę wyjmować swojego różowego aparatu (tylko taki był w promocji), nie musiałam robić zdjęć których zresztą nie umiem robić; byłam po właściwej stronie obiektywu więc nawet załapałam się na kilka fotek no i najważniejsze - to nie ja dźwigałam statyw i milion obiektywów. Ale jednego przeboleć nie mogę - mija trzeci miesiąc od powrotu z Węgier i miesiąc od powrotu z Paryża, a na każde pytanie 'kiedy dostanę zdjęcia?' słyszę: 'najpierw muszę je obrobić!'.

Zawsze myślałam że autostop nauczył mnie cierpliwości, ale jak znowu sprawdzam maila i znowu nie widzę kolejnej porcji zdjęć, to zaczynam wątpić. Wpadłam więc na genialny pomysł stworzenia wpisu, który będę codziennie aktualizować - poszerzać o kilka nowych zdjęć, które na bieżąco Kuba mi dosyła (jest ich dużo, więc do końca roku może dostanę wszystkie).

Skupię się więc na obrazkach. Więcej tekstu co myślę o przereklamowanym, drogim i brudnym Paryżu znajdziecie tutaj (pisane w marcu, ale nic się nie zmieniło! :))

(A opuszczone tory kolejowe - pierwszy dzień w Paryżu - link tutaj.)

***
#1 Velib'


Czuję się co najmniej dziwnie, gdy nagle z konta znikają moje oszczędności na Wietnam. Rower miejski w Paryżu kosztuje co prawda tylko 1,70 euro za dzień, ale pobierana kaucja zwrotna - 300 euro za dwa rowery - wywołuje w mojej głowie masę czarnych scenariuszy.

Spokojnie, historia skończyła się dobrze. Pieniążki na konto wróciły, rowery były całe i zdrowe, nie przewróciłam się a jedyną poszkodowaną jest moja kurtka. W którymś momencie, zataczając kółka wokół wieży, zauważyłam że coraz ciężej mi się pedałuje. Macham nogami, macham i macham, drę się 'Kubaaaa! Opona mi poszła'. Resztkami sił dojeżdżam do stacji żeby rower wymienić i wtedy widzę, że opony są całe. Za to moja kurtka nie - wypadła z koszyka, wkręciła się w szprychy a ja zamiast ją szybko ratować, jechałam dalej.

Chodzę więc w kurtce podartej. Jestem w stolicy mody i znowu wyglądam jak żul.


#2 Jedzenie
Jako osoba na przymusowej restrykcyjnej diecie przed wyjazdem postanowiłam, że w Paryżu dam sobie chwilę odetchnąć i zrobię cheat meal. Cheat meal trochę się 'przedłużył' i trwał 3 dni, ale nie szkodzi - co to za wyjazd do Francji bez bagietki i sera pleśniowego?
Żabie udka - Pani Ewy są najlepsza na świecie!

Bagietka i ser pleśniowy pod Sacre Coeur - obowiązkowo.

Przeglądając kiedyś statystyki blogowe trafiłam na dzienne dane dotyczące odwiedzin bloga przez słowa kluczowe. Zdziwiło mnie trochę, że ktoś odwiedził Podróże za jeden uśmiech przez wpisanie w wyszukiwarce 'jak tanio się najeść w paryżu', bo przecież ja sama tego nie wiem.


Albo nie wiedziałam. Wtedy nie wiedziałam. Teraz z czystym sercem mogę polecić De Clercq - les Rois de la Frite. Kilogram (tak, kilogram :D) pysznych frytek z sosem i hamburger za ~6 euro. Gdybyście kiedyś byli w 5. dzielnicy i chcieli coś na szybko zjeść - polecam! Nie ma to jak nawpierdzielać się na noc.

#3 Kolorowe
(dlaczego mi się to skojarzyło z tym artykułem?!)
 Chłonę słońce.
Podróżniczka - i to w sukience!

#4 Zwiedzanie
Votre dames
U Chopina.
U Napoleona.
 Armatę! Armatę kradną!

#5 Coś innego

#6 Résumé
Może to nie była wielka autostopowa przygoda, podróż życia, jakieś szaleństwo. Ale dla osoby pracująco-studiującej, nieziemsko miła odskocznia. Ten wyjazd do Paryża ponownie był kaprysem. Pamiętam jak dziś - ciepłe, lipcowe popołudnie, a ja właśnie wróciłam z pracy. Z płaczem zdjęłam z obtartych stóp szpilki i przewróciłam się na sofę. Standardowo sprawdziłam maila i tanie loty. Tak, niektórzy godzinami scrollują Facebooka, a ja jestem uzależniona od sprawdzania tanich lotów. Kiedy zobaczyłam Paryż we wrześniu za 89zł, brałam bez zastanowienia. Jak zawsze w takich chwilach najlepiej jest najpierw kupić bilet, a później zacząć się zastanawiać, czy mogę wtedy jechać.

Wygląda na to, że wszystkie moje wyjazdy do Paryża będą miały taki sam początek.

4 komentarze

Lepszy francuski ser czy frytki?:D

Reply

Fryyyytkiii, smakowały lepiej bo są w mojej diecie zakazane! :D

Reply

Wspaniałe zdjęcia, podoba mi się pomysł z dodawaniem ich w odstępach czasowych, bo gdybyś od razu wrzuciła ich tak dużo, to już w ogóle mogłabym zazdrościć wyprawy do Paryża :D Miło jest być czasem po tej drugiej stronie aparatu, co zresztą widać, bo masz naprawdę piękne zdjęcia niektóre! :)
Pozdrawiam serdecznie!

Reply

Kuba super zdjęcia! I Ty mówisz, ze potrzebujesz jeszcze obiektywów? Możemy się powymieniać :D
Emma nie chce mi się czytać, więc ogarnęłam tylko zdjęcia :D

Reply

Prześlij komentarz

.