Poradnik część 6 - ku pokrzepieniu serc: dlaczego nie trzeba bać się jazdy stopem?

Nigdy bym nie pomyślała, że z pamiętnika podróżniczego przerzucę się na poradnik podróżniczy - i to ja, osoba, która sama do końca nie umie się ogarnąć (i w piątek zgubiła kierowcę, który miał ją zabrać do domu). Wasze wiadomości skłoniły mnie jednak do tego, żeby napisać kolejny post kierowany do początkujących - jak to tak naprawdę z tym podróżowaniem jest? Wywiozą jako żywy towar, okradną, czy poćwiartują? Przed Państwem kolejna część poradnika jako kontra do tego, co zapewne słyszycie od rodziców, z telewizji i od wszystkich innych autostopowych demotywatorów.

Nie musisz wsiadać!
I tak też zrobiłam przedwczoraj, kiedy kierowcy po prostu mi się nie spodobali. Nie jechałam sama, ale i tak towarzysząca mi od zawsze ostrożność (albo inaczej odrobina tchórzostwa) sprawiła, że wymyśliłam zupełnie inny kierunek i podziękowałam za podwózkę. Kilka razy zdarzyła mi się podobna sytuacja i nigdy nie żałowałam takiej decyzji - lepiej poczekać jeszcze nawet i dwie godziny, niż wylądować w burdelu na Ukrainie.

Jak to się dzieje? Podjeżdża na przykład kilku dziwnych typków i mówią, że mogą nas podwieźć tu i tu. Krzywimy się i mówimy, że jedziemy gdzie indziej (chyba że stoimy z tabliczką - wtedy improwizujemy i kłamiemy, ale nie wsiadamy). Ale od siebie dodam, że często pozory mylą i nie ma co popadać w paranoje.

Tak właśnie wygląda sympatyczny kierowca z Jordanii.
 
Mimo wszystko niemiłe sytuacje zdarzają się naprawdę rzadko. Najczęściej osoby zatrzymujące się to samotni kierowcy, małżeństwa, rodzice z dziećmi. Oni raczej nie gwałcą.


Kto tu boi się bardziej?
To całkiem zabawne, że tyle osób czuje strach przed jazdą stopem, podczas gdy to właśnie kierowcy częściej boją się autostopowiczów. Film 'The Hitcher' można opisać wyłącznie jednym słowem: głupi. Ale tak niestety widzi nas wiele osób i szczerze mówiąc, sama bardziej boję się zabierać autostopowiczów, niż stopem podróżować.

Weźmy pod uwagę fakt, że wbrew pozorom to my najczęściej mamy przewagę. Przykładowo: wsiadamy do kierowcy tira, który - jakby nie patrzeć - jest w pracy. Więc raczej ciężko byłoby mu wywieźć dwie przypadkowo zabrane osoby tak, żeby nie dało się tego zauważyć.

Mało śmieszne żarty.
Do ludzi też trzeba podchodzić z dystansem. Niektórzy mają po prostu nietypowe poczucie humoru, mianowicie chodzi mi o takie sytuacje: link. Mi raczej tego typu rzeczy się nie przytrafiły i mam nadzieję, że i Was nie spotkają. ;)


Profilaktyka jest ważniejsza od...
Trzeba jeszcze pamiętać, że nie wolno się zdawać wyłącznie na łaskę kierowcy, ale i na siebie.
a) Gaz pieprzowy to +100 do poczucia bezpieczeństwa. Sama podróżuję też z nożem w kieszeni, ale to raczej tylko po to, żeby czuć się lepiej (no bo nie oszukujmy się - przy próbie użycia pewnie ktoś by mi go zabrał i jeszcze nim zadźgał). Prawie wszyscy stopowicze jakich znam podróżują z czymś do obrony, ale na szczęście nikt z moich znajomych nigdy takich zabawek używać nie musiał.
b) Nie wsiadamy do pijanych ludzi! Połowa z nich bywa zabawna i uprzejma, ale druga połowa agresywna.
c) Rzeczy wartościowych nie wrzucamy do bagażnika. Zawsze trzymamy je przy sobie.
d) Zapamiętanie numeru rejestracyjnego auta przy pakowaniu rzeczy czy wysłanie smsem do kogoś znajomego, może pomóc policji w odszukiwaniu naszych zwłok.Żartowałam. Miałam na myśli raczej bagaż, który ktoś mógłby nam ukraść. (gdyby ktoś połasił się na brudne skarpetki i zgniecione zupki chińskie)e) Staramy się nie okłamywać rodziców. Mówienie 'mamo, jadę do Mielna' i powrót z pocztówkami z Grecji to częste rozwiązanie (prawda Michał? :D), ale moim zdaniem to raczej może sprawy skomplikować.f) Zawsze to powtarzałam i będę powtarzać: dziewczyny! Towarzysz płci męskiej to najlepsza gwarancja bezpiecznej podróży.g) Facet wsiada pierwszy! Darujcie sobie kulturę i dobre wychowanie - raz mi się zdarzyło, że to ja wskoczyłam pierwsza do auta, a kierowca odjechał, zostawiając mojego kompana na drodze. Po paru metrach okazało się, że po prostu jest tak stary, że ledwo słyszy i słabo ogarnia - po prostu nie zorientował się, że podróżników jest dwóch. Wszystko skończyło się dobrze, ale przestraszyłam się nie na żarty.h) Staramy się nie jeździć po dużych dawkach alkoholu - żeby nie straszyć kierowcy i nie usypiać swojej czujności. 

Żeby się przełamać.
Jeśli komuś naprawdę ciężko, niech wybierze się stopem gdzieś blisko. I w Polsce jest mnóstwo pięknych miejsc - nie ma co pchać się na siłę gdzieś daleko.

Jazda stopem wcale nie jest taka straszna, jak ją piszą. Wystarczy wybrać się gdzieś na próbę i zobaczyć, że ludzie oferujący podwózkę są naprawdę sympatyczni.


Udanych i bezpiecznych wyjazdów!

Prześlij komentarz

.