Poradnik część 1 - gdzie spać?

Są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie noclegu innego niż w ciepłym łóżku we własnym pokoju. Jeśli do nich należysz, ciężko będzie pogodzić to z autostopem - trzeba wcześniej dokładnie zaplanować wszystkie noclegi i trzymać się ustalonej trasy (to jest potwornie trudne i męczące!).

Nocleg płatny
Nie będę się tu rozpisywać, bo nie miałam z takim styczności. Wiem że ludzie korzystają ze schronisk/moteli, choć dla mnie gra i tak nie jest warta świeczki, bo w trakcie trasa potrafi ulec zmianie o 180 stopni i może być ciężko w ogóle do zaplanowanego miejsca noclegowego dotrzeć. No i kwestia finansowa - czasem kilkugodzinny luksus w średniej klasy motelu jest droższy, niż cały mój 8-dniowy wyjazd.

CouchSurfing
Być może wielu z Was słyszało o czymś takim jak Hospitality Club (www.hospitalityclub.org). Ja osobiście wybrałam alternatywną stronę - www.couchsurfing.org (a tu link jakby ktoś chciał mnie zobaczyć: www.couchsurfing.org/people/emilia.rogalewicz). O co chodzi? Można znaleźć mnóstwo przesympatycznych ludzi, praktycznie w każdym państwie, którzy zaoferują Ci dach nad głową, a jeśli zechcesz zostać dłużej - oprowadzą po mieście i zorganizują czas. Oczywiście można też samemu gościć turystów. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że CouchSurfing to nie darmowy hotel, ale przede wszystkim miejsce spotkań ludzi, którzy chcą porozmawiać, zawrzeć nowe znajomości i poznać kulturę w innych krajach.

Namiot
Wiele osób dziwi się, że rzadko go zabieram (dla mnie po prostu za dużo waży!). Jeśli jedziecie na południe i prognozy pogody nie pokazują ani jednej chmurki - sprawę można olać i rozłożyć po prostu śpiwór. Mimo wszystko polecam zabierać namiot.

Jeśli chodzi o rozbicie obozowiska, to też w miarę rozsądnie. Nie na widoku, nie pośrodku parku w centrum miasta. Polecam spanie przy stacji benzynowej, zwłaszcza dobrze oświetlonej, gdzie ludzie kręcą się przez całą noc.
Lukoil pod Sofią (Bułgaria):


Ale z drugiej strony nie chowajcie się też w jakichś krzakach - cały czas mam w pamięci noc w Bieszczadach, kiedy obudził nas dziwny hałas z zewnątrz (zgodnie ustaliliśmy, że to niedźwiedź, który wyjadając resztki kolacji porozrzucał menażki)...

Spanie w trawie?
Zanim położycie się na ziemi upewnijcie się, że nie obudzą Was węże, wilki, czerwone mrówki wielkości paznokcia albo inne potwory. Tu akurat zaprezentuję nocleg na Słowacji, pomiędzy autostradą a drogami ekspresowymi (spaliśmy na sporej górce więc mieliśmy nadzieję, że nic nas w nocy nie pogryzie):
 

A jeśli nie macie pomysłu na bezpieczny nocleg, kombinujcie na wszystkie możliwe sposoby. Pod Ravenną (Włochy) mieliśmy do dyspozycji wyłącznie ruchliwą drogę, parking przy sali, w której właśnie odbywała się gruba impreza, wysokie trawy pełne węży i jakiś teren prywatny. Zaryzykowaliśmy i pomiędzy szczerym polem a drogą znaleźliśmy... naczepę do tira. Lepiej spać na twardym, metalowym rusztowaniu niż zostać przez coś zjedzonym. A oto zdjęcie:
 

Śpijcie na plaży!
Gorąco polecam spanie na plaży! Najlepiej kilometr czy dwa od miasta/cywilizacji, żeby za dużo pijanych turystów nie odwiedzało Was w środku nocy. W nocy jest chłodno, uśniecie słysząc szum morza, a obudzi Was piękny wschód słońca. Poza tym piasek jest znacznie wygodniejszy niż ziemia.
Nasze 'mieszkanie' w Asprovalcie (Grecja):

Kwestia bezpieczeństwa
Sam tytuł brzmi dziwnie, bo przecież w podróżowaniu stopem nie ma niczego bezpiecznego. :D Początkowo zawsze ustalam z moimi towarzyszami nocne warty, ale w praktyce nigdy w życiu nie udało nam się ich utrzymać dłużej niż 2 godziny. Mimo wszystko dobrze, jeśli chociaż jedno z Was ma czujny sen (śpię jak zabita i będąc w Grecji dopiero rano dowiedziałam się, że ktoś do nas podszedł i się nam przyglądał). I może to już pachnie nerwicą, ale zawsze w śpiworze mam nóż i gaz.
Idąc spać kładźcie się na plecakach, a najcenniejsze rzeczy - portfel, telefon, dokumenty czy aparat - wrzućcie do śpiwora!

Karimata?
Może się przydać. Świetnie nadaje się do przykrycia piwa w upalne dni jeśli od spodu wyłożona jest folią, czasem ludzie gdy łapią stopa piszą na nich nazwę miasta i robią z tego ogromną tabliczkę. No i poza tym zapewnia odrobinę wygodniejsze miejsce do spania.

Kiedy pada i nie ma gdzie spać...
Polecam przystanki autobusowe, klatki schodowe. Dobrym patentem jest też proszenie o nocleg w... kościołach. Ksiądz raczej pomocy nie odmówi, a w salkach katechetycznych czy innych tego typu cudach zawsze jest dużo miejsca. ;)

Jeśli jest już wieczór i udało Wam się coś złapać - rozmawiajcie z kierowcami! Dużo uśmiechu, gadania o pierdołach - zróbcie dobre wrażenie i koniecznie wspomnijcie, że NIE MACIE GDZIE SPAĆ. Nierzadko kierowcy ciężarówek udostępnią Wam drugie łóżko, ewentualnie pozwolą spać pod plandeką. Albo chociaż na parkingu strzeżonym, obok auta. A oto nocleg, który udało nam się otrzymać od przesympatycznego Gruzina (opis tego nietypowego pobytu niedługo na blogu w relacji z Grecji część piąta):


Jak w domu! - Michał i jego zdziwienie:

Warto wspomnieć, że obok była... kaplica.


Grunt to być wyspanym!
Mnie osobiście nigdy nie przeszkadza to, że mało się śpi czy je - autostop dostarcza takiej dawki adrenaliny, że nie czuć za bardzo zmęczenia. Mimo wszystko starajcie się korzystać z każdego momentu dobrego do drzemki - np. kiedy jedziecie z kierowcą, z którym i tak nie pogadacie bo nie znacie wspólnego języka. Jedna osoba na wszelki wypadek czuwa, druga - odpoczywa. Spać można nawet kiedy towarzysz próbuje złapać stopa od kilku godzin - ja po prostu położyłam się na... autostradzie pod Wiedniem. I tak sobie smacznie spałam przez 1,5 godziny, aż przyjechała policja. Z kolei podczas pobytu w Rumunii Michał spał w centrum miasta, na plecakach rzuconych na środku chodnika.

Pamiętajcie, że wyspanie to podstawa dobrego humoru!

PS. Śpiwór lepiej mieć za gruby niż za cienki!

Prześlij komentarz

.